Czy kiedyś zdarzyło Ci się że miałaś chęć zrobić wpis do art journala, usiadłaś do biurka i nic – pustka w głowie? Zapewne spotkałaś się kiedyś ze stwierdzeniem: syndrom pustej strony. To właśnie on Cię dopadł. Najczęściej kojarzony jest on z pisarzami czy malarzami. Jednak dotyczy on każdej grupy związanej z tworzeniem. Mi również zdarzają się takie momenty. Dlatego pomyślałam, że stworzę ten wpis aby podzielić się z Tobą moim doświadczeniem.

 

Co to jest ten cały syndrom pustej strony?

Nie jest to nic fajnego. Jest to bardzo trudna i frustrująca sytuacja dla osoby, która go odczuwa. Wyobraź sobie że chcesz się wyżyć twórczo, ale coś Cię blokuje i nie pozwala zacząć.  Frustracja wzbiera na sile, a Ty nie robisz nic. Zazwyczaj wtedy pojawia się prokrastynacja i robisz wszystko inne tylko nie to na czym Ci zależy.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet nie do końca wiesz dlaczego tak się dzieje. I nawet pomimo tego, że lubisz tworzyć nie możesz zacząć. Dodatkowo wiesz że to dla Twojej przyjemności, więc nie ma presji czasu. Jednak mimo to nic.

O ile powodem nie jest choroba lub niezaspokojone potrzeby fundamentalne: sen, jedzenie, ruch na świeżym powietrzu itp. to warto zastanowić się co stanowi problem.

Powodów może być kilka:

Twój krytyk wewnętrzny wciąż szepcze do ucha np. że to zły pomysł. 

Porównujesz się z innymi i wciąż umniejszasz swoje talenty i umiejętności.

Perfekcjonizm nie pozwala Ci zacząć, gdyż boisz się że projekt nie będzie idealny.

Może też boisz się że jeden nieudany wpis zniszczy cały art journal 😉

Nie masz pomysłu od czego zacząć albo masz tyle pomysłów że nie wiesz od którego zacząć.

Wciąż myślisz że masz za mało przydasi żeby zrealizować swój pomysł. etc.

Pewnie jeszcze jakieś by się znalazły, ale nie tworzę tego wpisu aby je wyliczać, tylko aby pomóc Ci uporać się z tymi różnymi strachami. Już trochę na temat krytyka wewnętrznego i motywacji pisałam, choć możliwe że nie wyczerpałam tematu.

W związku z tym warto zadać pytanie: Jakie są sposoby na syndrom pustej strony?

  1. Moim zdaniem najważniejsze to dogadać się z krytykiem i pozbyć się perfekcjonizmu. Jeśli nie ma na to szans w 100%, to zacząć dyskutować i dogadać się ze swoim wewnętrznym JA.
  2. Kolejna ważna sprawa to: pamiętaj art journal jest dla Ciebie, a nie dla innych 😉 Jeśli nie chcesz nie musisz pokazywać tego co stworzyłaś. Zatem jeśli coś Ci nie wyjdzie nikt Cię nie wyśmieje, bo nie musi o tym wiedzieć.
  3. Nie porównuj się z innymi! Twórz to co Ci w sercu gra i ciesz się z tego. 
  4. Rzucaj sobie wyzwania, wychodź ze strefy komfortu. Przygotuj pracę na jakieś wyzwanie. Albo przeciwnie korzystaj z technik oraz materiałów, które znasz i lubisz.
  5. Wykorzystuj każdy wolny moment i możliwość aby tworzyć. Jeśli nie masz czasu wyszukiwać przydasi za każdym razem, to przygotuj sobie stały zestaw, z którego będziesz korzystać. Taką art journalingową kapsułę 😉
  6. Używaj tego co masz dostępne w zasięgu. Kto powiedział że art journal musi być prowadzony z użyciem najlepszych produktów craftowych? Na pewno znajdziesz pod ręką coś co się przyda.
  7. Nie musisz kończyć od razu tego co zaczęłaś. Jeśli nie masz czasu to zrób tyle ile wystarczy abyś się zrelaksowała, a pomysł zrealizujesz do końca innym razem. To ma być relaks, a nie przymus 😉
  8. Brakuje Ci pomysłów, a innym razem masz ich za dużo? Rób listy z pomysłami / inspiracjami, a w przypadku braku pomysłu np. narysuj to co widzisz. Inspiracją mogą być również Twoje przydasie i chęć ich przetestowania – zrób to w art journalu!
  9. Testuj różne kompozycje i techniki. Wykorzystaj pustą stronę jako możliwość przetestowania nowego stylu.
  10. Jeśli tego potrzebujesz to określ tematykę art journala, albo rodzaj produktów jakie będziesz w nim używać. Na przykład jeśli wykonasz sama art journal z papieru do akwareli, to maluj w nim wyłącznie akwarelami i testuj techniki z nimi związane.

Oczywiście mogą się przydać również wszelkie pomysły na twórczą blokadę, o których już pisałam.

Na zakończenie najważniejsze – pamiętaj że w art journalingu nie ma zasad. Ty go tworzysz, zatem sposób w jaki przełamiesz pustą stronę jest tylko w Twojej gestii. Wierzę że znajdziesz sposób żeby pokonać lęk i syndrom pustej strony 🙂 Jeśli nie, to zapraszam na kolejny wpis o tym jak przełamać przekleństwo pustej strony. Koniecznie zapisz się na newsletter, to nic Ci nie umknie. Mam nadzieję że mój wpis choć troszkę okazał się przydatny. Daj znać w komentarzu co o tym myślisz. 

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.