Każdego dnia żyjemy pod pewną presją, ale czy musi tak być? Często możemy regulować uczucie niepokoju poprzez techniki relaksacyjne, hobby, ćwiczenia, rozrywkę lub rozmowę z kimś. Jeśli uczucie lęku i niepewności trwa zbyt długo, to nie jest to dobre dla naszego zdrowia. Wpływ tych odczuć może okazać się destrukcyjny, więc należy znaleźć sposób na poradzenie sobie z nim. Ja znalazłam i polecam – to coś w rodzaju terapii sztuką. To art journaling!

 

Nie jestem psychologiem i nie zamierzam pisać naukowych wywodów na ten temat terapii sztuką, jednak warto wspomnieć że sztuka, kreatywność i otwarty umysł mogą być doskonałym narzędziem do poradzenia sobie z dołkami, presją życia codziennego i wszystkim tym co mnie czy Ciebie przytłacza.

Czytałam kiedyś o badaniach prowadzonych pod kątem wpływu terapii sztuką na poziom kortyzolu w organizmie. Udowodniono, że poziom hormonu stresu, jakim jest właśnie kortyzol, zmniejsza się u większości osób oddających się czynnościom artystycznym. Dodatkowo nie od dawna wiadome jest, że zrzucanie z siebie ciężaru, czy to wypisaniem się czy wygadaniem się, pomaga. I w ten sam sposób, moim zdaniem, działa terapia w art journalingu.

 

Każdy ludzki umysł ma swój własny sposób, aby zrozumieć i rozwiązać daną sytuację. Niezależnie od tego czy wywodzi się ona ze środowiska w którym dorastał, czy z doświadczeń życiowych które przeżył, czy z zasad za którymi podąża. Tutaj jak najbardziej sprawdzi się art journal lub malowanie samo w sobie.

Zatem śmiem twierdzić, że nie musisz być artystą, aby czerpać korzyści z terapii prowadząc art journal. Serio! Twoja kreatywność i chęć dobrej zabawy oraz zapomnienie się w tym procesie może przyczynić się do uspokojenia i rozluźnienia układu nerwowego. Jest to swego rodzaju odwrócenie uwagi od problemu, jednak równocześnie możesz poczuć się jak dziecko, zupełnie beztrosko. Tworzenie i wyrażanie uczuć pomoże zrozumieć w czym tkwi problem lub przyczynić się do poprawy poczucia własnej wartości.

Osobiście uważam, że art journaling jest moją ucieczką, mogę się odstresować, zrozumieć własne ja. Jest to swego rodzaju samoodreagowanie, gdy problemów mam już zbyt wiele. Skupiam się na procesie twórczym, a tym samym ignoruję stresujące mnie myśli. Jest to szalenie relaksujące zajęcie.

Daj znać w komentarzach co ty myślisz na temat art journalingu. To może być naprawdę bardzo fajne narzędzie do radzenia sobie ze stresem, do wyciszenia się i zadbania o swoje przyjemności i i czas relaksu 😀 Gorąco polecam!

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.