transfer obrazów, Transfer obrazów – część druga

Ze wszystkich sposobów, najbardziej upodobałam sobie transfer obrazów na mokro. To metoda, od której sama zaczęłam transferowanie i używam jej najczęściej, zmieniam czasem media, zależnie od tego, co akurat jest dostępne na rynku, ale nie wyobrażam sobie bez  nich pracy.

Transfer obrazów na mokro, czyli ten, w którym po nałożeniu na grafikę odpowiedniego preparatu usuwamy papier, na którym była ona wydrukowana. Usuwamy właśnie przez zwilżenie albo namoczenie w wodzie i rolowanie go palcami. W tej części cyklu skupię się na przenoszeniu obrazka przy pomocy mediów do transferu i preparatów wielozadaniowych.

Co, poza preparatem, jest potrzebne do transferu na mokro?

  • grafiki,
  • pędzel,
  • gąbka lub własne palce do rolowania papieru,
  • woda – u mnie w butelce po farbie do włosów.

transfer obrazów, Transfer obrazów – część druga

Transfer obrazów – metoda dłuższa

Pierwszym moim medium do transferu był Transfer Glaze marki Dala. Na nim nauczyłam się tej metody. W podobny sposób stosuje się preparat do transferu firmy Renesans. Tam producent zaleca nawet usunięcie całego papieru przed położeniem obrazka na zdobiony przedmiot, a dopiero potem naklejania go. Ta metoda jest czasem nazywana transferem błonowym. 

Procedura wygląda następująco. 

  • Obrazek dość szczegółowo wycinam.
  • Przygotowaną grafikę (odbicie lustrzane – pamiętasz?) smaruję cienką warstwą preparatu, suszę, nakładam drugą warstwę, znów suszę, nakładam kolejną… Zazwyczaj stosuję 4 do 8 warstw. Każda kolejna musi być położona na zupełnie suchą poprzednią warstwę. 
  • Potem obrazek zostawiam do wyschnięcia, najlepiej na całą noc. 

transfer obrazów, Transfer obrazów – część druga

  • Kolejnego dnia wkładam obrazek do miseczki z wodą na 20-30 minut. 
  • Delikatnie odsączam go na ręczniku.
  • Przykładam do powierzchni, oczywiście wydrukiem do dołu i usuwam ewentualne zmarszczki i pęcherzyki powietrza. Uwaga – mokry obrazek jest podatny na rozdarcie.
  • Zostawiam do wyschnięcia. Tak, najlepiej znów na kilka godzin.
  • Kulam… roluję, zwijam, jak zwał tak zwał, usuwam warstwę papieru. Palcami lub ostrą gąbką.
  • Suszę kilka lub kilkanaście minut – po tym czasie obrazek znów staje się biały – warstwa papieru, gdy jest mokra wydaje się niewidoczna, dlatego trzeba kilkakrotnie powtórzyć procedurę z kulaniem i suszeniem.
  • Jeśli po którymś z kolei suszeniu obrazek jest czysty, wtedy jeszcze raz delikatnie go zwilżam i taki wilgotny zabezpieczam lakierem, a jeszcze lepiej preparatem typu 3w1.

Zmęczona samym opisem?

Wbrew pozorom sama praca nie zabiera dużo czasu, tylko suszenie, więc dobrze jest sobie wkomponować przygotowanie transferu pomiędzy inne zajęcia, na przykład w międzyczasie szlifować i malować podłoże. O przygotowaniu powierzchni pod transfer obrazów pisałam w pierwszej części cyklu.

Oczywiście  powyższy sposób postępowania jest sposobem zalecanym przez producenta i da się uprościć tę procedurę. Nie robię tego, ponieważ Dalę wykorzystuję szczególnie, gdy mam do przeniesienia fotografię. Wtedy niezawodność medium do transferu jest dla mnie cenna. Przecież wiadomo, że jeśli przenoszony obrazek się uszkodzi, zawsze, ale to zawsze wypadnie to na buzi dziecka, albo oku panny młodej 🙂

Transfer obrazów – metoda szybsza

Znacznie szybsza, ale też wymagająca nieco większej ostrożności. Większość mediów, które mają za zadanie transfer obrazów może być z powodzeniem stosowana według następującego schematu:

  • pokrywam preparatem grafikę i/lub miejsce na nią przeznaczone – najlepiej według wytycznych producenta danego preparatu,
  • usuwam pęcherzyki powietrza, suszę – czas wskazany w instrukcji użycia,
  • moczę, kulam (delikatnie!), suszę, moczę, kulam… do czysta,
  • na koniec zwilżam i pokrywam tym samym medium jako zabezpieczeniem…
  • i już, naprawdę.

 

transfer obrazów, Transfer obrazów – część druga

Podobnie jak w przypadku dłuższej metody, tutaj znaczenie ma czas suszenia. Zdarza mi się przyśpieszać proces suszarką, jednak według mojego doświadczenia transfer obrazów wychodzi najlepiej, gdy pozwalam mu swobodnie schnąć. Mam wrażenie, że medium lepiej wtedy wiąże toner i trudniej jest uszkodzić obrazek.

Transfer obrazów – preparat 3w1

W przypadku transferu najbardziej uniwersalnymi preparatami, czyli tymi typu 3w1 lub 2w1  sposób ich użycia jest dokładnie taki sam jak wyżej wymienione. To oznacza, że możesz je stosować na szybko, ale również możesz pobawić się w transfer tą pierwszą metodą. Dla jasności – nie jest to oficjalne zalecenie producentów – ale nie byłabym sobą gdybym nie spróbowała, stąd wiem, że działa 🙂 Słowem jeżeli masz taki preparat, a marzysz o transferowaniu obrazków, możesz z powodzeniem zacząć od niego.

Transfer obrazów – dodatkowe uwagi

Jak zawsze, diabeł tkwi w szczegółach, stąd jeszcze kilka uwag odnośnie transferu mediami.

  • Po usunięciu całego papieru często pozostaje wokół obrazka otoczka – taki delikatny kant, ramka. Zazwyczaj oznacza to, że medium było położone zbyt grubą warstwą. Warto na to uważać i już na etapie przyklejania obrazka docisnąć go mocno, na przykład gumowym wałkiem. Wtedy nadmiar preparatu wydostanie się na zewnątrz, gdzie zetrzesz go mokrą szmatką. Ten problem będzie znacznie mniejszy, jeżeli wytniesz grafikę dokładnie.
  • Jeżeli otoczka jednak została, zabezpiecz gotowy transfer lakierem, a potem spróbuj ten kant zeszlifować. Pomiędzy kolejnymi lakierowaniami przecieraj go drobniutkim papierem ściernym.
  • Uwaga na powierzchnie pomalowane farbami metalicznymi! Transfer obrazu na takim przedmiocie jest  o tyle trudny, że kolejne zabiegi – pocieranie, moczenie – mogą uszkodzić/zmatowić lśniącą powierzchnię. Koniecznie zabezpiecz go lakierem przed robieniem transferu.
  • Pozostałe uwagi zamieściłam już w pierwszej części cyklu o transferze. Zajrzyj tam – może znajdziesz rozwiązanie swojego problemu z transferem.

Cały czas mam wrażenie, że opisując te procedury tak szczegółowo trochę przesadzam 🙂 Jednak wiem, jak długo sama popełniałam błędy, które na jakiś czas zniechęcały mnie do transferowania grafik. Jeżeli ustrzeżesz się choć jednego z nich, będzie mi bardzo miło. Jeśli jeszcze nie zmęczyłaś się sagą o transferze obrazów, już teraz zapraszam na kolejną część.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.