Może przynudzam, ale junk journal to ostatnio moja pasja i robię junki na potęgę. Dzisiaj postanowiłam przetestować zestaw dodatków do junk journala od Craft O’Clock. Takie zestawy są chyba dostępne do każdej kolekcji, ja mam kilka z linii Mixed media. Do testowania wybrałam Godziny Tęsknoty i muszę przyznać, że jestem oczarowana tą kolekcją. Przy okazji zrobiłam całkiem przydługi tutorial, z dokładnym opisem poszczególnych kroków i mnóstwem komentarzy oraz zdjęć. Zapraszam do lektury.

Zestaw dodatków do junk journala od Craft O’Clock

W zestawie znajduje się 6 kart o rozmiarze 15,5×30,5cm i gramaturze papieru 250g/m2. Zestawy do każdej kolekcji są inaczej zaprojektowane, dzięki temu za każdym razem można stworzyć inny album. W zestawie do kolekcji Godziny Tęsknoty znalazły się karty, tarcze zegarów, etykietki, kieszonki i książeczki, wycięte elementy można zobaczyć na zdjęciu poniżej. To całkiem dobra baza wyjściowa, choć przydadzą się też inne elementy do dekoracji albumu.  Po wycięciu od razu poczułam się zainspirowana i przystąpiłam do działania.

Junk journal – zanim zaczniesz

Jeśli pierwszy raz spotykasz się z pojęciem junk journal to polecam kilka wpisów, które ukazały się na blogu, np ten i ten. Zasada jest prosta, należy użyć materiałów, które już się posiada. Ponieważ mam wiele kolekcji papierów i dodatków, skorzystałam więc z nich. Baz do junk journali się nie kupuje, tylko od podstaw robi samemu.

Okładka

Z tekturowego opakowania po płatkach śniadaniowych wycięłam okładki i grzbiet. Okładka była trochę większa od złożonej na pół kartki A4, a grzbiet o szerokości ok 4 cm. Następnie wycięłam kawałek płótna lnianego, posmarowałam klejem okładki i przykleiłam do płótna. Pomiędzy okładkami a grzbietem zrobiłam odstęp ok. 0,5 cm. Możesz użyć dowolnego płótna lub okleić okładki papierem, tapetą czy gazetą.

Następnie ścięłam rogi płótna, nałożyłam klej na jeden z wystających fragmentów płótna i przykleiłam do tekturek. Powtórzyłam z każdej strony, pilnując, żeby dobrze zabezpieczyć rogi. Tkaninę na rogach trzeba nieco zagiąć i schować do środka. A jeśli rogi wyjdą brzydkie i strzępiące, zawsze można je zamaskować narożnikami. Bez stresu.

Z tej samej tkaniny, którą oklejałam okładki, wycięłam szeroki pasek, posmarowałam obficie klejem i przykleiłam na grzbiet, maskując łączenia z okładkami.

Następnie wzięłam jeden arkusz z kolekcji Godziny Tęsknoty i przycięłam z niego dwa kawałki od obklejenia okładek wewnątrz albumu. A ponieważ zostały mi dwa małe paski, postanowiłam z nich zrobić kieszonki. W kieszonkach zrobiłam wcięcie dziurkaczem kopertowym, o którym pisałam w poprzednim wpisie. Wciąż go uwielbiam!

Szablon do wszycia sygnatur

Teraz przyszła pora, żeby przygotować szablon do wszycia sygnatur. Z papieru ksero wycięłam pasek o szerokości grzbietu i długości strony, czyli szerokości kartki A4. Następnie zagięłam go po szerokości na pół, i jeszcze dwa razy na pół.  Otrzymałam trzy równo odległe zagięcia. Następnie zagięłam go po długości na pół i jeszcze raz ok 2,5 / 3 cm od góry i od dołu. W miejscach przecięcia zgięć zrobiłam dziurki igłą introligatorską. Do nakłuwania możesz też użyć zwykłej, grubej igły.

Następnie przyłożyłam przygotowany szablon do grzbietu i czarnym pisakiem zrobiłam kropki w miejscach dziurek. Na grzbiecie powstały znaczniki, czyli miejsca do nakłuwania. Znowu wzięłam igłę i zrobiłam dziurki w grzbiecie tam, gdzie wcześniej namalowałam kropki.

Przygotowanie sygnatur

Sygnatury to kilka kartek, które przyszywa się do grzbietu. U mnie każda sygnatura to cztery kartki w rozmiarze A4. Wzięłam barwiony kawą papier ksero, barwiony mgiełkami papier akwarelowy, strony ze starych książek oraz przycięty papier scrapowy z kolekcji Godziny Tęsknoty. Jeśli nie wiesz, jak zabarwić papier, to polecam ten wpis. Warto sobie wcześniej przygotować sporo tego barwionego papieru, ponieważ przydaje się do dekoracji stron w journalu. I jeszcze taka uwaga: jeśli barwisz papier kawą lub herbatą, dodaj do roztworu odrobinę sody oczyszczonej i sprawdź papierkiem lakmusowym, czy odczyn jest neutralny. Dzięki temu unikniesz późniejszej degradacji papieru pod wpływem kwasów, znajdujących się w kawie czy herbacie.

Jeśli planujesz bogato zdobiony album, weź mniej kartek do każdej sygnatury, od dużej ilości dekoracji album nabiera objętości. Wybieraj też książki z grubymi i sztywnymi stronami, cienkie strony mogą się łatwo rwać i niszczyć.

Fajnym pomysłem jest też użycie koperty w sygnaturach. Ja swoją zrobiłam na bigownicy z papieru scrapowego, ale może być też taka gotowa, kupiona na poczcie.

Najpierw ułożyłam kartki w sygnaturach tak, żeby w każdej kolejność była inna. Następnie wzięłam jedną sygnaturę i spięłam kartki spinaczem biurowym, żeby się nie poruszyły w trakcie dziurkowania. Wzięłam uprzednio przygotowany szablon, zgięłam na pół, przyłożyłam do zgięcia i zrobiłam dziurki przez środek sygnatur.

Szycie sygnatur

Do szycia użyłam nici do jeansu, ale może być w zasadzie każda inna. Nić podwoiłam i ucięłam dosyć długi kawałek. Na oko długość nici to ok 2,5 razy długość kartki w sygnaturze. Zanim zaczniesz szyć upewnij się, że sygnatury są ułożone w dobrą stronę. Ja pierwszą sygnaturę wszyłam do góry nogami, musiałam spruć i zacząć od nowa.

W zasadzie możesz użyć dowolnego ściegu do przyszycia sygnatur, ważne, by się trzymały. Ja zrobiłam to następująco. Wbiłam igłę na zewnątrz grzbietu w środkową dziurkę i poprowadziłam igłę przez środkową dziurkę w pierwszej sygnaturze. Nici nie wiązałam na końcu i przeciągnęłam tyle, żeby pozostał luźny koniec na zewnątrz grzbietu o długości ok 10 cm.

Następnie wbiłam igłę w górną dziurkę sygnatury i poprowadziłam na zewnątrz grzbietu.

W następnym kroku wbiłam igłę w dolną dziurkę na grzbiecie i poprowadziłam przez karty sygnatury. Jak widać, ten ścieg biegnie niemal przez całą długość grzbietu.

W ostatnim kroku poprowadziłam igłę przez środkową dziurkę, tę samą, od której zaczynałam. Igła znalazła się na zewnątrz grzbietu.

Przyciągnęłam końce nici tak, żeby znalazły się po różnych stronach nici biegnącej przez długość grzbietu. Naciągnęłam luźne końce dosyć mocno, żeby napiąć ścieg i związałam na trzy supełki. Podczas naciągania należy uważać, żeby nie przesadzić z włożoną siłą i nie podrzeć papieru. Powinno być mocno naciągnięte, ale bez przesady. Następnie doszyłam dwie pozostałe sygnatury, powtarzając ten sam ścieg.

Mała podpowiedź: możesz zacząć szycie od środka sygnatury i skończyć w środku sygnatury. Jeśli zwiążesz luźne końce na kokardkę, będzie to dodatkowa ozdoba stron.

Wykończenie okładki

Na okładki przykleiłam papier scrapowy, ale najpierw dodałam wstążeczkę do zamykania albumu.

Luźne końce nici na grzbiecie zamaskowałam przyklejając róże na tiulu i voilà. Własnoręcznie uszyty junk journal gotowy. Nie było tak trudno, prawda? Teraz pora na dekorację.

Jak udekorować junk journal?

Oczywiście w kwestii dekoracji junka masz dowolność, zrób po swojemu, jak Ci w duszy gra. Poniżej przedstawię moje pomysły i sposób na wykorzystanie zestawu dodatków od Craft O’Clock. Do elementów z zestawu do junk journala dodałam jeszcze elementy wycięte z arkuszy z dodatkami od Craft O’Clock Kwiaty V i Antyczne, oraz elementy z wewnętrznej strony okładki z kolekcji Godziny Tęsknoty. Elementy bez białej obwódki postarzyłam za pomocą tuszu Vintage Photo, na dziurki w tagach przykleiłam wzmacniacze, ale nie dodałam już sznureczków, ponieważ bardzo zwiększają objętość albumu.

Zaczęłam od pogrupowania elementów z zestawu dodatków do junk journala. Następnie tak rozkładałam elementy, żeby jeden z każdej grupy znalazł się w każdej sygnaturze. Zaraz się wyjaśni o co mi chodzi, ponieważ podam przykłady ze zdjęciami.

Karta boczna segregatorowa

W zestawie znalazły się cztery karty z dziurkami po boku, jakby do wpięcia do segregatora. Wzięłam trzy z nich i po jednej przyczepiłam na oczka kaletnicze do jednej ze stron w każdej sygnaturze. Chodzi o to, żeby elementy było w miarę równomiernie rozłożone po wszystkich sygnaturach. Chyba jasne, a jak nie, to tak to wygląda w journalu:

Sygnatura1
Sygnatura 2
Sygnatura 3

Książeczki booklet

W zestawie były dwie książeczki, więc wkleiłam je do stron dwóch sygnatur. Najpierw na dole skleiłam książeczki i wsunęłam tam karty, a następnie nałożyłam klej na dół i jeden bok i przykleiłam do strony. Za książeczkę włożyłam tag i kartę z barwionego papieru.

Kieszonki

Dwie kieszonki również przykleiłam je do stron dwóch sygnatur. Z barwionego papieru zrobiłam na bigownicy koperty i wsunęłam je z tagami do kieszonek.

Bogato dekorowane strony

W każdej sygnaturze zrobiłam po jednej bogato dekorowanej stronie. Mój junk journal ma 12 kartek, co daje dużo stron, czasem trudno zrobić zdjęcia wszystkim stronom i je pokazać na swoich social mediach. Dlatego proponuję zrobić kilka stron, które będą wizytówką twojego albumu. W zestawie znalazły się trzy elementy, będące jakby starymi, nadgryzionymi zębem czasu kartami, które przykleiłam z jednej strony i wsunęłam pod nie karty na zapiski. Po drugiej stronie zrobiłam kieszonkę z tagami, belly band i kopertę.

Karty mocowane na spinacz biurowy

Jednym z moich ulubionych sposobów na zdobienie stron jest mocowanie elementów na spinacz biurowy. Uważam, że wygląda to bardzo ładnie i zdobi kartkę z dwóch stron, więc robi podwójna robotę. Kilka pięknych granatowych kart z kolekcji zagięłam i przymocowałam właśnie za pomocą spinaczy. Pod spód wsunęłam karty na zapiski.

Kieszonki

Dla mnie kieszonki w albumie to mus i kilka z nich znalazło się w moim junku. Udekorowałam je skrawkami – paskami, których dużo się naprodukowało przy robieniu albumu. Do kieszonek wsunęłam karty na zapiski.

Jak szaleć, to szaleć

Gdy journal był już ukończony, postanowiłam dodać drobne detale w postaci doodlingowych ramek  wokół stron i kart na zapiski. I oczywiście mnie poniosło, rysowałam w sumie po wszystkim, nawet dekoracjom stron się oberwało, ale musze przyznać, że efekt jest tego wart. Projekt wygląda na spójny i dopieszczony.

Posumowanie

Robiłam swój junk journal z myślą o przechowywaniu pamiątek, są więc kieszonki i koperty, do których zmieści się mnóstwo rzeczy. Dodatkowo chciałam mieć journal na zapiski, dlatego niektóre strony są bez dekoracji. Co więcej, powsuwałam tam bardzo dużo kartek z barwionego papieru, które można wykorzystać do journalingu. Wyszedł mi całkiem niczego sobie grubasek.

Wykorzystałam wszystkie elementy z zestawu do journalingu, z dwóch arkuszy z elementami do wycinania i cały zestaw papierów scrapowych. Dosyć dużo materiałów, ale przy pracy nad tak rozbudowanym projektem, trzeba się z tym liczyć. Na szczęście Craft O’Clock wychodzi naprzeciw naszym potrzebom i tworzy cudowne produkty.

Po udekorowaniu okładki i dodaniu charmsów na grzbiecie ukończony album wygląda tak:

Mam nadzieję, że wprowadziłam Cię w tajniki junk journala i już nie jest to dla Ciebie nieosiągalny projekt, tylko coś, co sprawi Ci przyjemność tworzenia. Jeśli wytrwałaś ze mną do samego końca, to serdecznie Ci dziękuję. A jeśli zrobiłaś  album z tego tutoriala, to wiedz, ogromnie mnie tym ucieszyłaś 🙂 .

Pozdrawiam,

Magda Kam

 

Jeden komentarz

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.