Planuję pożurnalować – przygotowuję sobie zaplecze – nabyłam zeszyt i uszyłam zakładki… ale można je również używać jako zapięcia zakładając na cały zeszyt / notes… Aby wykonać takie należy poskładać wstążkę w falbankę (spiąć szpilkami), przeszyć przez środek wszywając gumkę – oczywiście należy wziąć pod uwagę długość zeszytu czy notesu…Dalej >

W poprzednim wpisie wspominałam o dwóch kotach naklamkowych… ten którego dziś przedstawię powstał w zasadzie jako pierwszy, ale pozszywany został jako drugi… kończyłam go w podróży do Czech… był wypchany i uszyty, ale trzeba było doszyć guziczki (oczka i nosek) oraz pozaszywać i przyszyć głowę. Kotek tak się spodobał nowejDalej >

Znów kotkowo, tym razem nie dla mnie… Odwiedzamy znajomych z wakacji i stwierdziłam że miło by było podarować dziewczynkom coś, no ale  nie mam pomysłów do kupowania…. wymyśliłam szyte lalki, ale niestety czas mi się skurczył bardzo szybko i nie zdążyłabym uszyć lalek… na ostatnią chwilę wymyśliłam koty klamkowe –Dalej >

Jakoś tak mam że bardziej przemawiają do mnie maskotki z ruchomymi stawami – nie są z góry skazane na statyczność… Aby stawy były ruchome używam guzików – dobieram je pod kolor rąk czy nóg szytych przeze mnie maskotek… Ostatnio miałam problem z zamocowaniem nóg lalki – okazało się że krzywoDalej >

Jutro już zaczyna się rok szkolny, koniec wakacji… trzeba będzie wcześniej wstawać żeby dzieciowego do szkoły zaprowadzić… jakoś damy radę…. Z tej okazji postanowiłam zrobić przybornik na flamastry, które zawsze się rozsypują i które Adrian nosi do szkoły w woreczku… siedziałam myślałam i wymyśliłam – stare dżinsy to jest to!Dalej >

Ostatnio napaliłam się jak szczerbaty na suchary na kota rasy sfinks… wiem wiem nie wyglądają najładniej, ale maja w sobie to coś… niestety na razie wszystko sprzysięga się przeciw mym planom i kot na razie w dalekiej przyszłości…. ale nie odpuszczam… uszyłam sobie kota o! bazowałam na szablonie królika Tildy,Dalej >

Pokrowiec zrobiłam dla mamy, powstał w weekend… niestety efekt mnie nie zadowalał, a ja musiałam wyjechać… zabrałam więc pokrowiec ze sobą i poprawiłam go tu i ówdzie oraz dodałam kilka nowych akcentów… mam nadzieję że taki się mamie bardziej spodoba, bo tym razem efekt jest zadowalający. Na zdjęciach pozował mójDalej >

Przy tworzeniu pierwszej lalki (pomijając typowe Tildy) zastanawiałam się jakie włosy jej zrobić…. miałam do wyboru czesankowy fryz albo włóczkę… bałam się czesanką dźgać lalkę, bo jakby mi nie wyszło, to chyba popłakałabym się z rozpaczy… wybrałam włóczkę – ale jak ją zamocować żeby wszystko się nie rozleciało? Wpadłam, wydajeDalej >

Przed odjazdem Amber spotkała się z Caroline – udało mi się uwiecznić to spotkanie, ale niestety aparatem z telefonu komórkowego, więc jakość zdjęć pozostawia wiele do życzenia…. mam nadzieję, że mi wybaczycie…. i dopiero po zrobieniu zdjęć i odprawieniu Amber do właścicielki zobaczyłam że Caroline jakoś tak lewo stoi, jakbyDalej >

W dniu kiedy opublikowałam posta z Caroline narodziła się Amber – Lalka przy nadziei w kolorze nadziei… Uszyłam ją dla Iduni, mam nadzieję że się spodobała… Jak każda moja praca w mych oczach ma kilka niedociągnięć, ale zostałam  pouczona że wad mam nie widzieć i mam nie być samokrytyczna, więcDalej >

A ja wciąż trwam w szale tworzenia (szycia) lalek… Jako fanka Tatiany Conne próbuję stworzyć idealną lalkę… tym razem powstała Caroline – wykrój rozrysowałam sama i chyba całkiem nieźle wyszło, przynajmniej mi się podoba… mąż mówi że ręce ma jak krab szczypce – trudno, dopiero się uczę…. sama buźka przypominaDalej >

Rozum i serce, któż z nas nie widziała przynajmniej jednej reklamy… świetne są! Ja osobiście jestem fanką serca… chyba zawsze kierowałam się sercem, postanowiłam więc iż serce będzie moim towarzyszem niedoli… i… nie obyło się od zmian w projekcie i od kilku kłopotów, ale jest… mój własny i prawie bliskiDalej >

Swego czasu dopadło mnie szycie w plenerze… nie ma to jak robótki na świeżym powietrzu… i z tego to romansu z maszyną powstał tygrysek (będzie dużo zdjęć) a prace inspirowane pracami Tatiany… a oto sam tygrysek: Jako że tygrysek łyso wyglądał to uszyłam mu czapeczkę i tak oto Leon (boDalej >

Po uszyciu Owieczki (już wiem że na imię jej Gwen) zapragnęłam uszyć Timmy’ego… to owieczka a raczej baranek z bajki – młodszy w bajce Baranek Shaun, a starszy w bajce Timmy Time… Bardzo lubię tego baranka, tak samo mój synek. Częściowo baranka już pokazywałam we wcześniejszym poście, ale wprowadziłam kilkaDalej >

Tak mi się spodobała zabawa z szyciem Owieczki, że w niedzielę popełniłam małego Timmy’ego…. co prawda nie został dokończony – brak mu ogonka i oczka jakoś mi nie do końca grają… więc wprowadzę małe poprawki i dopiero zrobię mu sesję zdjęciową… A tym czasem chciałam pokazać Wam kilka zdjęć cykniętychDalej >